Partyzanckie żale

Autor: Maciek Froński, Gatunek: Poezja, Dodano: 09 lipca 2012, 13:05:58, Tagi:  UPA partyzanci Ukraina

Pamięci Jima Morrisona

 

Nasz dzielny dowódca to skończony dureń,

Już się pewnie z niego śmieje cały kureń –

Wywiódł nas w maliny, w jakieś straszne chaszcze,

Zgubiliśmy moździerz i jeszcze dwa jaszcze.

Zapał z nas bojowy całkiem się ulotnił,

Kto nam teraz powie, gdzie jest reszta sotni?

Gdzie jest cała czota, kto nam teraz powie?

Miał być u nas Ordnung, a jest bezhołowie!

Staje bałwan, coś tam mruczy z dziarską miną...

Aha, ty woskresnesz, moja Ukraino!

Komentarze (16)

  • kU PAmięci???

  • W pompkę

  • Ku pamięci? Nie, tak dla hecy:)

  • Nasz dzielny dowódca to skończony buc,
    chciałby przez dzień cały banderowców tłuc.
    Teraz siedzi w chaszczach i bimber polewa.
    Pewnie znów zarzyga zamek diegtariewa.
    Znaleźliśmy moździerz i jaszczyk bez kół
    (ten co je pogubił , to był niezły wół).
    W lesie widzieliśmy chyba sotnie dwie.
    Może ukraińskie? Zresztą chuj to wie.
    Dowódca już zasnął, a więc sława mu!
    Dziś piją i rzygają chłopcy z KaBeWu.

  • No i ten biedny naród ukraiński znowu doznał z naszej strony śmiertelnej zniewagi. Najpierw Wojewódzki i Figurski, a teraz jeszcze Podlipniak...

  • *** (żurawiejka z upasem)

    Cała nasz czota na Chryszczatej stoku
    Pierdzi ziemniakami po ziemniankach; w oku
    Naszego z Wehrmachtu hołownego buca
    Błyszczy monokl kiedy za potrzebą kuca.

    Naszego kurenia tak się boją Lachy,
    Że bez kurwiej maci srać nie chodzą w krzaki;
    Przed naszym kureniem Czech bez gaci zmyka,
    Rus bez kalesonów, Polka bez stanika.

    Całe nasz wojsko całkiem samostijne –
    Buduje w Wetlinie Manhattan i wille.



  • *1 w: (nasz)a

  • *9 w: (nasz)e

  • Komu w Bieszczady, temu czas:)


  • Nasz dzielny dowódca, to cap przedniej marki,
    - komandor podporucznik czeskiej marynarki.
    Nim mu ze łba całkiem uszła śliwowica
    Jednym celnym szczałem oblał Titanica.
    Teraz lawiruje w Zatoce Wełtawy,
    O trzy mile zaledwie od bram Bratysławy.
    Nie podskoczy mu ni Lach, ni kurenny dureń,
    bo mocarno-pepicką ma on ci naturę.
    Polegną za Zaolzie zdradzieckie psubraty
    jęcząc w strasznych męczarniach, że „to se ne vrati”.

  • ***(chlip chliboroba)

    Prali my parchów wo Lvivie w parku,
    Dali im prysznic w Sudowej Wiszni,
    Dostali w chałat – uszli na Skałat.

    Jak Tatar z Krymu – w Jerozolimu
    wiej za rabotą, nie bądź idiotą.

  • Nasz dzielny dowódca, słynny Bielski Marek
    zastawił u żyda służbowy zegarek.
    Teraz wciąż błądzimy po Chryszczatej chaszczach,
    choć mielim atakować za kwadrans dwunasta.
    W lesie słońca nie widać, choć stoi wysoko,
    Wilgotno nim i ciemno, że choć wykol oko.
    Pewnie z głodu zdechniemy w bieszczadzkich wąwozach,
    mrucząc gorzko pod nosem: „zgroza, zgroza, zgroza”.
    Skończyły się emenemsy i z papryką chipsy,
    to jest nasz połoniński Czas Apokalipsy.

  • *** (powrót na łono)

    Od Łewady do Beskyda
    Idut striłci, bude bida.

    Z nędzy nawet nasz henerał
    Pugilares zjadł, futerał

    Po wistunie trzyma w zębach.
    Charkiv ginie! Chruszczow tępak

    Dał nam Krym! Za usy trzyma
    Tatarzyna Ukraina.

  • :) Ale dla Czechów Zaolzie to Teszinsko, bo oni patrzą z drugiego brzegu rzeki:)

  • haha :)
    jedynie bym lekko rozświetlił tekst.
    więcej uwag nie mam - ale sam wiesz.... ;)

  • :)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się